Pielęgnacja mammyokiem.
Hej :)
Piękny makijaż to nie tylko to co
widać gołym okiem czyli kolorowe kosmetyki ale to co za kulisami -
pielęgnacja. Mam nadzieję że to wiecie. Ja bardzo długo tego nie
wiedziałam...a może i wiedziałam ale byłam zbyt leniawa żeby
potraktować to tak całkiem serio. Zdecydowanie prościej było mi
na niezadbaną skórę położyć super-ekstra podkład i cieszyć
się nieskazitelna cerą...oczywiście tylko pozornie [i z daleka :)]
bo kiedy wieczorem ściągałam maske już tak pięknie nie było.
Moja pielęgnacja twarzy ograniczała się tylko do umycia twarzy
jakiś żelem i od czasu do czasu nałożeniem kremu. No ale wiecie,
kiedyś nie było tylu źródeł informacji z których mogłybyśmy
się uczyć, robiło się to bardzo intuicyjnie a akurat moja jeśli
chodzi o dbanie o twarz zawiodła :) Ponadto żyłam w ogromnym
biegu [jak pewnie większość z Was] były momenty że rano nie
miałam czasu wypić kawy a wieczorem padałam krzyżem i twarzą
szorowałam podłogę [ze zmęczenia] i jedyne co, to umyłam buzie
jakimś żelem zapewne nie dokładnie też zmywając makijaż i
kładłam się spać.
No i kiedy wreszcie zostałam mamą i
moje życie znacznie się unormowało i zwolniło [a moje dziecko na
szczęście nie jest trudnym dzieckiem dlatego przy dobrej
organizacji naprawdę mogę znaleźć czas na wypicie ciepłej kawy i
zadbać również o siebie] postanowiłam zająć się również
"zapleczem" tego mojego makijażu.
A więc co teraz robie?
Rano od raz kiedy wstane [zaraz po
kawie] myję buzię żelem z Nivea 3 w 1 przeciw niedoskonałościom,
dokładnie masuję twarz zwłaszcza w tych miejscach w których mam
najwięcej zaskórników i zostawiam go na chwile, tak na czas mycia
zębów :). Do mycia twarzy zakupiłam sobie na aliexpress fajny
silikonowy płatek z wypustkami – sprawdza się rewelacyjnie,
idealnie doczyszcza pory a przy tym jest to bardzo miłe [jakby co to
widziałam go również w Hebe i Rossmanie]. Oczywiście po umyciu
tonizuje buzię – teraz akurat używam toniku Under Twenty Stop
Acne i nakładam krem nawilżający [aktualnie testuje Clinique
Moiscer Surge] i w zasadzie to tyle z moich kroków rano. Jako że
używam podkład Kat von D a nie dorobiłam się jeszcze dedykowanej
do niej bazy więc żeby uzyskać lżejszy efekt i lepsze nawilżenie
twarzy do podkładu dodaje "kropkę" żelu z Clinique.
Wieczorem za to znacznie bardziej
przykładam się do pielęgnacji. Jako że moje kosmetyki są dość
trwałymi, zawsze ciężko było mi go zmyć i tutaj z pomocą
przyszedł mi różany oczyszczający olejek z Evree który
perfekcyjnie radzi sobie z usuwaniem makijażu nawet wodoodpornych eyelinerów i maskar. Rozpuszczony makijaż zmywam jakimś żelem do
twarzy: aktualnie stosuje naprzemiennie wspomniany już żel Nivea
lub Carbo Detox z Bielendy, dodatkowo przecierem płatkiem z płynem
micelarnym Garniera [ale planuje przetestować Bioderme] i kiedy już
jestem pewna że twarz jest całkiem czysta nakładam krem pod oczy od Estee Luder Advanced Night Repair Eye Synchronized Complex oraz serum Advanced Night Repair i na to krem na noc, kremu nie mam jednego ulubionego, bez przerwy zmieniam i testuje nowości. Na koniec nakladam na rzęsy odżywkę Long4lashes.
To jest moja podstawowa pielęgnacja
codzienna którą w zależności od potrzeb skóry rozszerzam o
peelingi, serum i maseczki.
Jakieś 100 lat temu na cocolita.pl
zakupiłam fajne produkty do pielęgnacji i stosuje je zawsze wtedy
kiedy zauważe że z moją skórą "coś zaczyna się dziać".
Z firmy Biocosmetics kupiłam kwas salicynowy, glinke zieloną, maskę
algową i błoto z morza martwego, sa to naprawdę fajne kosmetyki a
przedewszystkim naprawdę wydajne i niedrogie. Używam dodatkowo
korundu kosmetycznego – jest to proszek "drobnościerny"
i dodaje sobie go do zwykłego żelu do mycia twarzy uzyskując w ten
sposób ekstra peeling. Ten sposób naprawdę POLECAM.
No i oczywiście nie była bym sobą
gdybym nie wspomniała o maskach w płachcie...długo nie mogłam się
do nich przekonać ze względu na ich cenę. Jednak wydać 10-30 zł
na jednorazową maseczkę to trochę dużo ale spróbowałam i jestem
nimi szczerze zachwycona! Oczywiście używam ich "od czasu do
czasu" jako uzupełnienie nawilżenia. Bardzo niechętnie ale
zmuszam się przynajmniej raz w tygodniu do czarnej maski Pilaten i
pomimo że naprawdę fajnie oczyszcza buzię z wągrów to skutecznie
zniechęca mnie do niej to że wszystko dookoła mam brudne, no ale
efekt jest chyba tego wart :)
Jaki efekt przyniosła mi taka
pielęgnacja?
A no taki że teraz bardziej "wsłuchuje
się" w potrzeby swojej skóry i powstawanie niespodzianek
ograniczyłam do minimum. Oczywiście zdarzy się dzień że coś tam
sobie wyskoczy ale to są sporadyczne wyskoki i pojedyńcze a nie jak
kiedyś wysyp. Teraz naprawdę nie wstydzę się paradować bez
makijażu, w dni w które wiem że nigdzie nie wychodzę nie męcze
swojej skóry podkładami, pudrami i tym wszystkim co to się nakłada
na buzie ale daję jej swobodnie oddychać i odpoczywać [a ostatnio
zdarza mi się to coraz częściej].
Zdaję sobie sprawę że przedstawiłam
Wam te kosmetyki dość ogólnie ale jeśli chciałabym dokładniej
każdy z nich wtedy byłby ten wpis ze 4 razy dłuższy, dlatego
jeśli coś Was zainteresuje, piszcie w komentarzach bardzo chętnie
odpowiem na wszystkie pytania :)
Komentarze
Prześlij komentarz